archives

Obyczaje

This category contains 10 posts

Kotki…pieski…rybka…

Kot czy pies? W Turcji odpowiedz brzmi: kot. Chociaż mogą być rybki. Ostatecznie pies – koniecznie rasowy, najlepiej golden. Turcja to zdecydowanie kraj pod znakiem kota. Koty są tu wszędzie: w domach, na ulicach, przy meczetach, na bazarach. Dosłownie na każdym kroku można spotkać jakąś kocią piękność. A wszystkie, nawet te uliczne, to raczej dorodne … Czytaj dalej

CAN ERİK aka PAPAZ ERİK czyli zielone śliwki

Tydzień temu przeżyłam kolejny szok kulturowy i to nie za sprawą religii czy dziwnych tradycji. Przyczyną były zielone śliwki. Ot co! Przez całe moje dzieciństwo mama, babcia, dziadek, ciotki i wszyscy dorośli zgodnie powtarzali, że jedząc niedojrzałe owoce, mogę się porządnie rozchorować. Roztaczali przede mną wizje męki, piekielnego cierpienia, a w najlepszym przypadku bólu żołądka. … Czytaj dalej

Mersin, Kızkalesi, Cennet ve Cehennem

Jakiś czas temu pisałam o Adanie, dziś zacznę opisywać jej okolice. Oprócz tego udzielę bardzo ważnej porady, która może pomóc wam kiedyś zaoszczędzić czas, benzynę, pieniądze, siły, nerwy, a nawet uchronić przed poparzeniem słonecznym. Wróćmy więc do lipca 2009. Po pewnym czasie, gdy nieco oswoiłam się z egzotyką Adany postanowiłam wyjechać poza granice miasta i … Czytaj dalej

Moje wielkie tureckie śniadanie

Jeżeli ktoś zapytałby mnie o to, co najbardziej podoba mi się w Turcji, bez namysłu oprócz pogody, wymieniłabym tradycję jedzenia śniadania. Bo śniadanie w tym kraju to nie jakieś tam zwykle śniadanie, to swoisty rytuał i rzecz święta. Tak jak my jeździmy do babci na niedzielne obiadki czy umawiamy się ze znajomymi na wspólną kolację, … Czytaj dalej

Iyi Bayramlar!

To był mój trzeci Bayram. Pierwszy bez większych przygód. Ogólnie w tym wpisie będzie wiało nudą. Bo nie pojawił się żaden skorpion w toalecie, żaden jeleń ani sarna nie wyskoczyła przed samochód, żaden szczur nie przebiegł mi drogi. Nuda. Był co prawda jeden wąż w wąwozie i o mały włos w niego nie weszłam, ale … Czytaj dalej

Dziś będzie o pracy

Dzień zaczynam o iście dzikiej godzinie, gdy koty w najlepsze buszują po śmietnikach, a normalni ludzie w śnią o rajskich plażach Bali czy podróżach na Marsa. Pierwszy budzik nazwany pieszczotliwie wyjcem dzwoni o 5.50, drugi o 5.53, trzeci o 5.56, a już o 6 dziarsko wyskakuję z łóżka. Omer, jak na przykładną żonę przystało, zwleka … Czytaj dalej

co lubię, a czego nie

Dziś opowiem Wam po raz kolejny, dlaczego lubię Turcję. Wiem, że zaczynam trochę przynudzać tymi zachwytami, ale jest kilka powodów dlaczego zapałałam do tego kraju sympatią. Żeby nie było tak słodko i bezkrytycznie (bo jeszcze pomyślicie, że zupełnie zwariowałam i wyzbyłam się mojej wrodzonej zgryźliwości) postaram się wspomnieć i o tym, co mnie tu mierzi. … Czytaj dalej

Archiwum