archives

Gwiazdorzenie

This category contains 6 posts

Dziś będzie o pracy

Dzień zaczynam o iście dzikiej godzinie, gdy koty w najlepsze buszują po śmietnikach, a normalni ludzie w śnią o rajskich plażach Bali czy podróżach na Marsa. Pierwszy budzik nazwany pieszczotliwie wyjcem dzwoni o 5.50, drugi o 5.53, trzeci o 5.56, a już o 6 dziarsko wyskakuję z łóżka. Omer, jak na przykładną żonę przystało, zwleka … Czytaj dalej

…i zapomniałam dodać…

Pamiętacie jak żaliłam się na to, że You Tube jest w Turcji zablokowany??? Niecały tydzień po publikacji mojej notki, sąd zdecydował na odblokowanie serwisu!!! Czyżbym miała wpływ na decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach w tym pięknym kraju??? hyhyhyhyhyh….

O tym jak to nie mam czasu na pisanie bloga

Witajcie!!! Wiem, że jako wierni czytelnicy stęskniliście się za moimi inteligentnymi, pełnymi polotu, humoru i poezji wpisami. Pewnie umieracie również z ciekawości, co też ta Supera porabia, że tak nagle i na długo zamilkła. Powód jest prozaiczny – nie mam czasu. Dużo się wydarzyło od ostatniego wpisu, gdzie opowiadałam jak to dawałam popisy oratorskie przed … Czytaj dalej

Teoria Sprite

Dwa tygodnie temu podczas jednej z imprez zapytano mnie czy zgodziłabym się poopowiadać o swojej praktyce i ogólnych doświadczeniach wyjazdowych studentom, którzy chcą wstąpić do sekty zwanej AIESEC. Nie zastanawiając się długo, przystałam na propozycję, bo przecież dobrze jest być führerem i wskazywać drogę młodym, błąkającym się po tureckich wzgórzach owieczkom. Poczucie misji wzrasta jeszcze … Czytaj dalej

Sielanka

Tak w skrócie określiłabym pierwszy tydzień pobytu w Turcji. Wstawanie po dziesiątej, później wizyta w biurze, kolektywny wypad na obiad, łażenie po mieście, załatwianie drobnych spraw typu: zarejestrowanie komórki, wizyta w urzędzie podatkowym itp., a wieczorami wypad gdzieś na lemoniadę lub na imprezę. Przypominają się stare, dzikie czasy Erasmusa i jak za nimi tęsknię!! Żeby … Czytaj dalej

Gwiazdą być…

Drugi dzień w Bursie miałam przeznaczyć na tzw. poznawanie otoczenia. Od samego rana  więc wybrałyśmy się z Perrine do biura AIESEC. Dzielnie wyszłyśmy poszukać budki, gdzie mogłabym kupić bilet i oczywiście jej nie znalazłyśmy. Natknęłyśmy się jednak na przystanek Pierrine wpadła na fantastyczny pomysł, że przecież ma kartę miejską i może za mnie zapłacić. Plan … Czytaj dalej

Archiwum