you're reading...
Kebab i inne smakołyki, Miejsca

Wielki kotlet, dziki i słodkie leniuchowanie

Ku mojej nieskończonej radości skończył się ramadan, a z nim moje cierpienia. Znów mam simit na śniadanie, nikt nie budzi mnie po nocach (poza muezinem, ale do niego zaczynam się przyzwyczajać) i – tu informacja dla wszystkich wielbicieli mojej telenoweli ortodontyczno-dentystycznej – zdjęto mi aparat, skończył się ból i znów mogę wszytko radośnie gryźć, chrupać, żuć i pożerać! Szczęście trudne do opisania… Poza tym mieliśmy pięć dni wolnego.

W tym roku postanowiliśmy oszczędzać i zamiast włóczyć się po tureckich bezdrożach pełnych węży i skorpionów wybraliśmy zwiedzanie okolicy. Ogólnie plan wyglądał tak. Śpimy do południa. Jemy długie śniadanie. A gdy temperatura spadnie do ok. 30 stopni jedziemy w teren.

 Oylat 1 Oylat 2Olyat 4

I tak pierwszego dnia wybraliśmy się do Oylat. Malutkiej miejscowości słynącej ze źródeł leczniczych, jaskini (podobno jednej z najdłuższych w Turcji), malowniczych ścieżek spacerowych i całkiem przyzwoitych widoków. Oprócz nas było tam liczne grono emerytów, którzy początkowo dziwnie zerkali, ale później chyba się do nas przyzwyczaili i najspokojniej w świecie sączyli herbatę. Wycieczka byłaby nudna i nijaka, ale szczęśliwie przejeżdżaliśmy przez miasteczko İnegöl, gdzie znajduje się najbardziej zaskakująca pomniko-rzeźbo-fontanna, przy której wszelkie dokonania artystów awangardy z Marcelem Duchampem na czele, wydają się marne i bezwartościowe, nie mówiąc już o szokowaniu odbiorcy. Oto w miasteczku, na skrzyżowaniu dróg stoi monument przedstawiający köfte czyli turecki kotlet. İnegöl köfte ponoć różni się od normalnego köfte (ja akurat różnicy nie zauważyłam) i miasteczko choć małe, dumne jest z posiadania słynnych w całym kraju kotletów. I teraz pomyślcie drodzy czytelnicy, o ile łatwiejsza i bardziej kolorowa byłaby nasza polska rzeczywistość, gdyby pod pałacem prezydenckim ludzie żądali postawienia pomnika schabowego na przykład, a w Świebodzinie powstałby największy pomnik bigosu. Bez żadnej pychy, zadęcia i walk politycznych…

 kofte pomnikKofte

Na drugi dzień zaplanowaliśmy chodzenie po górach. Pojechaliśmy więc do pobliskiego Parku Narodowego Uludağ. Masyw Uludağ (Wielka Góra) znany jest również jako Olimp Bitynii. Ponoć to właśnie stąd greccy bogowie obserwowali zmagania wojsk podczas Wojny Trojańskiej. Najwyższy szczyt wznosi się na wysokość 2543 m. n.p.m i jest największą górą w rejonie Marmara. Zimą staje się zaś najbardziej znanym miejscem do uprawiania sportów zimowych oraz obowiązkowym punktem na mapie wszelkiej maści lanserów – po prostu taki turecki odpowiednik naszego Zakopanego. Dobrze jest tu przyjechać i się pokazać, a przy okazji pojeździć trochę na nartach czy desce.

Uludag 2Uludag 3 Uludag 1

Pojechaliśmy (wjazd samochodem osobowym do parku kosztuje 10 TL), zostawiliśmy auto na parkingu i ruszyliśmy w las. Im bardziej oddalaliśmy się od parkingu, tym las stawał się gęstszy, ciemniejszy i chłodny. Ömer już na początku zapowiedział, że chciałby zobaczyć i poobserwować jakieś dzikie zwierzęta w ich środowisku naturalnym. Nie sądził jednak, że jego ciekawość zostanie tak szybko zaspokojona. Nie uszliśmy nawet trzech kilometrów, a tuż obok ścieżki zauważyłam świeże ślady i zrytą ziemię. Jak przystało na osobę wychowaną na wsi, blisko lasu tam, gdzie bociany zawracają, a diabeł mówi dobranoc, od razu rozpoznałam, że były tam dziki. Nie przejęliśmy się tym jednak, bo przecież to las i dziki mają prawo w nim być. Ruszyliśmy przed siebie i maszerowaliśmy dziarsko aż po kilku minutach, nagle stanęliśmy jak wryci. W pobliżu usłyszeliśmy szelest, krzewy się poruszyły i po chwili ukazała się nam rodzina dzików – mama z warchlakami. Zamarliśmy w bezruchu i już oczyma wyobraźni widziałam jak szalona, dzika matka nas atakuje i wściekle wypruwa nam wnętrzności w obronie młodych. Na szczęście nie zwróciła na nas uwagi, a może w ogóle nie zauważyła. W każdym razie, wraz z dziećmi potruchtała równolegle do ścieżki i pobiegła w las. Żeby nie kusić losu postanowiliśmy zawrócić i nie ryzykować spotkania z innymi zwierzakami mieszkającymi w lasach Uludağ (wilki i niedźwiedzie), nie chcieliśmy też ponownej schadzki z dziką rodzinką. I tak to nie ruszając się prawie z domu, mieliśmy skok adrenaliny.

Uludag 6 Uludag 4 Uludag 5

Yalova 2Trzeci dzień był najmniej udany. Jako cel obraliśmy sobie wodospad Sudüşen niedaleko miasteczka Yalova. Jeżeli ktoś kiedyś przypadkiem będzie się zastanawiać czy tam się nie wybrać, to stanowczo odradzam. Droga prowadząca do wodospadu jest wąska, kręta i często przebiega nad urwiskiem. Dodatkowo cały czas ktoś jedzie z przeciwka, więc trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby wyminąć się bez żadnych obtarć i przy okazji nie spaść. Gdy już uda się dotrzeć do celu, zobaczymy tłum turystów głównie z krajów arabskich. Siedzą, jedzą i rozrzucają śmieci dookoła (dla sprawiedliwości dodam, że gdy już znajdzie się tam jakiś Turek to też śmieci). Sam wodospad może i robił kiedyś wrażenie, ale ja stojąc tam myślałam tylko o tym, żeby jak najszybciej opuścić to miejsce i uciec gdzieś daleko. Wracając, można wstąpić i zażyć kąpieli w gorących źródłach, a przy okazji wypić herbatę pod rozłożystym platanem nieopodal domu Atatürka. I o ile w upalny dzień odpoczynek pod platanem jest rozwiązaniem dość sensownym, to moczenie się w gorących źródłach wraz z babciami nie jest raczej najlepszym pomysłem. Może za kilkadziesiąt lat wybiorę się tam z przyjemnością aby leczyć reumatyzm, ale na pewno nie w najbliższej przyszłości.

Sobotę i niedzielę przeznaczyliśmy na odwiedziny rodziny w Izmicie i Gebze, niezdrowe obżeranie się, picie herbaty i rozwiązywanie sudoku. Bayram wiec nam upłynął leniwie, na obcowaniu z wysokiej klasy sztuką kotletową oraz z lekką dozą adrenaliny zafundowaną przez dziki.

Prom. Wracamy do domu my

P.S. Na koniec jeszcze jeden z cudów tureckiej szkoły rzeźby – pomnik oliwki w Gemlik:

Pomnik oliwki

Advertisements

Dyskusja

One thought on “Wielki kotlet, dziki i słodkie leniuchowanie

  1. A u nas w Łodzi mamy na Widzewie przecież pomnik sera 😉

    Posted by Ania K. | 24/08/2013, 06:57

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: