you're reading...
Polityka

Dzieje się historia

babcia chuliganPiszecie, dzwonicie i pytacie, czy u mnie wszystko w porządku, czy jestem bezpieczna i co się w tej Turcji dzieje? Dlatego też piszę ten post, aby Wam podziękować za troskę i odpowiedzieć na Wasze pytania.

Na początku chcę Was uspokoić, że nic mi nie grozi, jestem bezpieczna, a Bursie oczywiście ludzie wyszli na ulice, ale protest raczej przebiega pokojowo. Są demonstracje, przemarsze, jest gniewne walenie łyżkami w garnki (jedna z form protestu), jest skandowanie haseł. Nic poza tym. Na szczęście.

To, co oglądacie w telewizji, widzicie w internecie to Stambuł, Ankara, İzmir i Adana  – tam do tej pory były najbardziej zaciekłe starcia z policją. W pozostałych miejscach, gdzie trwają protesty (67 miast jak podaje BBC) wszytko odbywa się bez armatek wodnych, gazu łzawiącego i gumowych pałek. Takich wystąpień przeciw rządowi, takich demonstracji i takiej solidarności społecznej Turcja chyba jeszcze nie miała.

A jak do tego doszło?

Wszystko zaczęło się niewinnie od pewnego protestu w Parku Gezi, w samym sercu Stambułu tuż obok najbardziej znanego placu w mieście – Taksim. Grupka ludzi protestowała przeciw likwidacji starego parku, jednego z niewielu jakie pozostały w obrębie granic miasta.

policjaRząd bowiem wbrew opiniom urbanistów, ekologów i dość dużej grupy architektów, bez konsultacji ze społeczeństwem postanowił przebudować plac. Pomysł ogólnie nie byłby wcale głupi i plany nie wyglądały aż tak źle (np. przeniesienie całego zmotoryzowanego ruchu pod ziemię), gdyby nie idea wycięcia parku i postawienia na jego miejscu kolejnego centrum handlowego. Przeciwnicy likwidacji parku udali się doń i zaczęli pokojowy protest. Wszystko wyglądało jak typowy turecki pilnik na łonie natury. Ludzie rozłożyli koce, wyciągnęli prowiant, czytali książki, bawili się z dziećmi. Ot taka mala demonstracja, jakich na świecie wiele. Media się raczej nimi nie interesowały, a premier Recep Tayyip Erdoğan otwierając budowę nowego mostu raczył tylko powiedzieć, że mogą sobie tam siedzieć, ale on i tak swój plan zrealizuje i centrum handlowe powstanie.

Następnego dnia (piątek) według planów miała rozpocząć się wycinka parku. Przyjechały piły, koparki i buldożery, a przy okazji cały park został otoczony przez policję. Protest trwał dalej – ludzie nie chcieli się poddać i opuścić parku, policja więc postanowiła załatwić to po swojemu. Zaatakowali armatkami wodnymi i gazem łzawiącym. Nieważne, ze wśród pikietujących były rodziny z dziećmi i ludzie starsi. Dostało się też zwykłym przechodniom.

gazniebieski

To przelało czarę goryczy. W sobotę na ulice Stambułu wyszło 14 tys. osób. Wszyscy chcieli wyrazić sprzeciw wobec tego, co się wydarzyło. Chcieli pokazać, ze niezależnie od wieku, płci, przekonań, religii, sympatii politycznych, zawodu są obywatelami tego kraju i mają prawa, których nie można łamać.  Udowodnili też, że są społeczeństwem dojrzałym, świadomym własnej siły i swoich praw obywatelskich. Trochę, muszę przyznać, mnie to zaskoczyło, bo raczej nie miałam dobrego zdania o tureckim społeczeństwie. Uważałam, że są bierni, trochę naiwni i łatwo nimi manipulować (co zresztą przez ostatnie 10 lat skutecznie udowadniał premier Erdoğan). A tu proszę jaka niespodzianka! Od rana w sobotę ludzie tłumnie gromadzili się na Placu Taksim i w jego okolicach, później przemaszerowali przez jeden z dwóch mostów na Bosforze. Premier natomiast w wystąpieniu telewizyjnym oświadczył, że nie podda się presji malej grupki ekstremistów. Później nazwał protestujących jeszcze terrorystami, pijakami i çapulcu (rabusie, chuligani tudzież mendy – tłum. własne). Okazuje się, że dla premiera Turcji kilkanaście tysięcy, a później kilkaset tysięcy (może i więcej) ludzi na ulicach to margines społeczny. To oczywiście spotęgowało gniew.

„Każdego dnia chuliganię” – jeden z symboli protestów

O tym co się dzieje w Stambule nie informowały prawie żadne stacje radiowe ani telewizyjne. Zamiast tego emitowały tak ważne dla kraju i narodu wydarzenie jak wybory Miss Turcji (które oczywiście też obejrzałam ;)), film przyrodniczy o pingwinach i inne gotowanie na ekranie. Wszyscy zainteresowani doskonale wiedzą, że rząd kontroluje media, a niepokorni dziennikarze często lądują w więzieniu oskarżeni np. o działalność terrorystyczną. Zresztą jak wygląda sytuacja wolności słowa w mediach tureckich możecie się przekonać klikając tutaj. Oprócz bardzo nielicznych stacji, które transmitowały przebieg demonstracji,  o tym co się dzieje w Stambule i w innych miastach Turcji, można było dowiedzieć się z mediów społecznościowych. Facebook i Twitter odegrały niebagatelną rolę nie tylko w informowaniu, ale również w organizowaniu protestów. Godziny oraz miejsca rozpoczęcia demonstracji, zdjęcia i filmiki video rejestrujące brutalność policji, komiksy ośmieszające premiera i członków rządu, zdjęcia demonstrantów – czyli wszytko czego nie pokazała telewizja, nie opublikowała gazeta, nie wyemitowało radio – znalazło się w internecie na blogach, fanpage’ach, tweetach i You Tube. cnn pingwiny

Trzeciego dnia protestów premier znów wygłosił przemówienie. Oświadczył, że postanowił zrezygnować z budowy centrum handlowego, ale zamiast świątyni konsumpcji wybuduje meczet. Taka decyzja rozsierdziła ludzi jeszcze bardziej. Rządząca partia AKP (Partia Sprawiedliwości i Postępu) z premierem na czele oczywiście, jest prawicowa i ma ambicje nawracania obywateli oraz powolną acz skuteczną islamizację kraju. Religia religią, ale od religii lepszy jest smak władzy. Ideałem jest natomiast pełnia władzy plus rząd dusz. Tu chyba nie muszę niczego tłumaczyć, bo analogiczną sytuację możemy znaleźć na naszym własnym podwórku, z tą różnicą że u nas partia mająca zapędy mesjanistyczne wciąż przegrywa wybory. W Turcji natomiast AKP rządzi już trzecią kadencję uzyskując w ostatnich zupełnie sprawiedliwych wyborach prawie 50%-owe poparcie przy wysokiej frekwencji. O tym kto i jak głosuje pisałam już przy okazji opisywania referendum w 2010 r. Powodów popularności Erdoğana i jego ekipy jest kilka. Przede wszystkim wzrost gospodarczy i stabilność ekonomiczna (Turcja prawie nie odczuła nękającego Europę kryzysu), udane reformy (np. reforma służby zdrowia – nasz NFZ zostaje daleko w tyle), modernizacja infrastruktury, rozwój turystyki, brak silnej zinstytucjonalizowanej opozycji (obecne partie opozycyjne przypominają mi bardziej grupy nieudaczników niż liderów) i populizm na wielka skalę. Dodać do tego jeszcze poparcie przewodników duchowych, którzy wspomną od czasu do czasu w meczecie, jak to dobrze być pobożnym muzułmaninem wspierając jedyną słuszną partię i w ten sposób spokojnie można uzbierać 50% głosów.

Wróćmy do protestów. Premier ogłaszając budowę meczetu dolał tylko oliwy do ognia. Ludzie oburzeni ponownie wyszli na ulice, a policja znów użyła pałek, armatek wodnych i gazu. I tak przez tydzień. Protesty. Chwile ciszy. Protesty. Spokój. Demonstracje. W tym czasie Erdoğan zdążył pojechać do Maroko, gdzie nie został przyjęty na audiencji u tamtejszego króla. USA, Niemcy i UE wystosowały odpowiednie oświadczenia standardowo wspominając o wolności. W parku Gezi rozbiło się miasteczko namiotowe i po kilku dniach zostało zrównane z ziemią. Premier grozi i zapowiedział zero tolerancji dla protestujących przy okazji wyrażając się mało subtelnie i obrażając wszystkich tych, którzy są przeciwko niemu. Do protestu przyłączyli się prawnicy i zostali brutalnie aresztowani. Kilka telewizji zostało ukaranych za pokazywanie na antenie protestów, a tym samym negatywny wpływ na dzieci i młodzież (sic!). Jednym zdaniem – demokracja pełną gębą.

prawnik 1 prawnik

Brutalne aresztowanie 50 prawników. Rysunek obok: -„Żądam mojego adwokata!” -„Witaj.”

Najsmutniejsze jest to, że Erdoğan zamiast dążyć do uspokojenia nastrojów, swoimi wystąpieniami wciąż zagęszcza atmosferę i próbuje polaryzować społeczeństwo. Bo jak inaczej odnieść się do słów, że na każde kilkanaście tysięcy demonstrantów on może wyprowadzić na ulice milion swoich wyborców? Zdaje się też nie rozumieć tego, że jako premier odpowiada za los nie tylko swojego elektoratu, ale wszystkich obywateli kraju w tym tych, którzy na niego nie głosowali. Niekoniecznie musi ich lubić, ale powinien szanować ich wybór i przede wszystkim dać im prawo dialogu oraz swobody wyrażania własnych przekonań. A tego właśnie w Turcji brakuje.

Ci, którzy protestują na Placu Taksim w Stambule i we wszystkich innych miastach kraju to zarówno wierzący muzułmanie, jak i niewierzący, ludzie młodzi oraz starzy, nowocześni oraz hołdujący tradycji, wyborcy różnych partii, również ci, którzy oddali swój głos na AKP, studenci, artyści, prawnicy, lekarze, robotnicy, ludzie wszelkich innych zawodów. I nie chodzi o kilka drzew czy ekologię, tak jak to niektórzy komentują. Chodzi o prawo do wolności i dialogu oraz przestrzegania przez rządzących podstawowych praw obywatelskich.

Co będzie dalej? Tego nikt nie wie.  Dużo zależy oczywiście od samego premiera i jego decyzji. Mam nadzieję, że Erdoğan i jego doradcy się opamiętają, chociaż z każdym dniem wydaje się to być coraz bardziej pobożnym życzeniem. Trzymajcie kciuki za Turcję, bo to mimo wszystko naprawdę ciekawy kraj i fajni ludzie.

P.S.  Wszystkie zdjęcia wykorzystane w poście pochodzą z fanpage’ów: Turkish Tradition, Chapullers, Diren Gezi Parkı, Taksim Gezi Parkı Derneği oraz bloga Radikal.

P.S. 2 Nie traktujcie tego tekstu jako jedynej prawdy objawionej – jest to tylko i wyłącznie moje (słuszne ;)) zdanie nabyte drogą obserwacji, rozmów, lektury i tego, co zobaczyłam we wszelkiego typu mediach.

Advertisements

Dyskusja

2 thoughts on “Dzieje się historia

  1. Moniczka czytam Cię właśnie i wysyłam dużó dobrej energii do Ciebie :* ściski z Pekinowa!

    Posted by Monia | 15/08/2013, 07:00

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: