you're reading...
Codzienność, Religia

Dzwony na Ursynowie i muezin w meczecie

Tydzień temu o 6.15 rano odkryłam kolejne podobieństwo między Turcją i Polską. Odkrycie, to może złe słowo, lepszym wydaje się być uświadomienie.  Otóż, uświadomiłam sobie, że niedobrze jest mieszkać blisko świątyni – niezależnie od kraju, niezależnie od wyznania. U nas albo ksiądz proboszcz zainstaluje zegar, który co godzinę wygrywa pieśni maryjne czy Barkę albo oczywiście dzwony głośno  przypominają światu, że oto znajdujemy się w kraju chrześcijańskim. Mój ulubiony Raczkowski zagadnieniu dzwonów kościelnych poświęcił nawet jeden rysunek i odpowiednio skomentował ich rolę w porannym życiu Ursynowa.

dzwony na Ursynowie

W Turcji nie ma raczej kościołów, a w związku z tym nie ma i dzwonów. Są za to meczety z minaretami, a w minaretach są muezini. Obowiązkiem muezina jest pięć razy w ciągu dnia wzywanie wiernych na modlitwę. Zwraca się na wszystkie strony świata i nawołuje: Allach jest wielki (4x), Wyznaję, że nie ma Boga prócz Allaha (2x), Wyznaję, że Mahomet jest wysłannikiem Allaha(2x), Przychodźcie na modlitwę (2x), Przychodźcie ku zbawieniu (2x), Allah jest wielki (2x), Nie ma Boga prócz Allaha (1x). Wszytko to oczywiście po arabsku – oryginalnym języku islamu.

Minaret w Izniku

Jak wiadomo jest postęp i są technologie. I tak: u nas dzwonników zastępują dzwony uruchamiane automatycznie, a tu na minarecie zamiast muezina można zobaczyć głośniki. Nawoływanie jest nagrywane, a później o odpowiedniej porze odtwarzane.  Tu zaczyna się mój dramat. Nie chodzi o to, że tego nie lubię. Wręcz przeciwnie – uważam to za stały, nieodłączny element krajobrazu nadający specyficzny smaczek i przypominający mi, ze w końcu żyję w dość egzotycznym kraju. Tragedią jest to, że głośniki są oddalone ok. 150 m w linii prostej od naszego okna, a muezin ma głos przypominający rozrywanego żywcem kota (i to nie tylko moja opinia, sąsiedzi podzielają moje zdanie). Tu muszę podkreślić – nie oczekuję Luciano Pavarottiego czy Julio Iglesiasa, wystarczy głos taki jak w meczecie przecznicę dalej.

Aby było weselej – od czasu do czasu rozregulowuje się nastawiona głośność i nawoływanie przekracza chyba wszelkie dopuszczalne normy decybeli. Przypuszczam, że mógłby obudzić zmarłego, a co dopiero mnie. Wyobraźcie sobie teraz: 6.15 rano macie przed sobą jeszcze 15 minut smacznego snu, a tu ktoś brutalnie was budzi i przez kolejne 3 minuty znęca się wokalnie nad waszymi uszami. O ile jestem osobą dość tolerancyjną (a przynajmniej tak mi się wydaje), w takich momentach wiem, że gdybym miała w zasięgu ręki jakiś granatnik lub przynajmniej skromną dubeltówkę, nie zawahałabym się ich użyć.

Takie to było krótkie porównanie. I taka jest bolesna prawda – nie ważne gdzie – Ursynów czy Bursa, zawsze będziesz znał prawidłowe hasło w Kole Fortuny.

Kolo Fortuny też tu mieli kiedyś. Pytałam 🙂

 

Advertisements

Dyskusja

2 thoughts on “Dzwony na Ursynowie i muezin w meczecie

  1. Haha! Turasku ale mnie ubawil ten wpis! Tesknie za Turcja & tureckimi pogaduchami z Toba!

    Posted by Monia | 11/02/2013, 05:04

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: