you're reading...
Codzienność, Miejsca

Trzęsienie ziemi

Wczorajsze popołudnie w naszej pieczarze było takie jak zwykle i nic nie zapowiadało nadzwyczajnych wydarzeń.  Zdążyliśmy już przetrawić obiad i zapomnieć o deserze. Ja zaś byłam po fazie kryzysu poobiedniego, objawiającego się sennością prawie zwalajaącą z krzesła lub w łagodniejszej formie – pokładaniem się na biurku i właśnie wstąpiły we mnie nowe pokłady energii. Ze zdwojona uwaga i starannością uzupełniałam wiec tabele w Excelu. Nagle podłoga i wszystko razem z nią zaczęło się poruszać. Nie było to nic nowego, ponieważ naszą pieczarę codziennie i regularnie nawiedzają takie trzęsienia. Powodują je dźwigi przenoszące kilkunastotonowe zwoje metalu oraz pracujące prasy – wygniatające różne części samochodowe. My zaś odczuwamy to szczególnie wyraźnie, ponieważ, jak już kiedyś pisałam – nasze biuro jest częścią fabryki, bezpośrednio z nią połączoną, oddzielone jedynie ścianą gipsowa i oknami tłumiącymi hałas. Na piętro prowadzą metalowe schody, podłoga też jest metalowa, pokryta panelami. Reasumując – jesteśmy jak metalowa klatka, przymocowana do metalowych słupów. Wyobraźcie sobie teraz jakie atrakcje spotykają mnie każdego dnia.

Tym razem nie było to jednak krótkie, miarowe drżenie i następujący po tym odgłos uderzenia. Teraz falowaliśmy, tak jak gdybyśmy siedzieli w łódce. Trwało to kilkanaście sekund. Spojrzałam na kolegę siedzącego przy biurku obok, później na tych siedzących na przeciwko. Wszyscy zamarli na chwilę i ktoś powiedział: To chyba było trzęsienie ziemi. Po czym jakby nigdy nic wrócili do pracy. W Turcji takie trzęsienia ziemi to przecież chleb powszedni. Zawsze trzeba być na coś takiego przygotowanym. Nigdy nie powinno się panikować. A ja biedna, trochę wystraszona siedziałam, czekałam na wstrząsy wtórne i nie mogłam się nadziwić, że cała reszta po prostu pracuje, jak gdyby nic się nie wydarzyło!

Jak się później dowiedziałam. Trzęsienie miało siłę 6,2 w skali Richtera, a epicentrum znajdowało się pod dnem Morza Egejskiego około 100 km od Çanakkale, niedaleko od wyspy Bozcada, którą odwiedziliśmy z Omerem w 2011, i do której mamy szczególny sentyment. Wstrząsy były odczuwalne m.im. w Izmirze, Bursie, Çanakkale, Kocaeli, Stanbule, Balıkesir, Edirne – czyli w rejonie Morza Egejskiego i Marmara. Na szczęście nic nikomu się nie stało. Nie było poważniejszych zniszczeń, a wszystko dzięki temu, ze najgorsze działo się głęboko pod wodą. I oby tak było zawsze.

A oto piękna Bozcada, czyli okolice epicentrum:

Advertisements

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: