you're reading...
Obyczaje

co lubię, a czego nie

Dziś opowiem Wam po raz kolejny, dlaczego lubię Turcję.

Wiem, że zaczynam trochę przynudzać tymi zachwytami, ale jest kilka powodów dlaczego zapałałam do tego kraju sympatią. Żeby nie było tak słodko i bezkrytycznie (bo jeszcze pomyślicie, że zupełnie zwariowałam i wyzbyłam się mojej wrodzonej zgryźliwości) postaram się wspomnieć i o tym, co mnie tu mierzi.

Zacznę jednak od zalet. Oprócz tego, o czym pisałam wcześniej, lubię Turcję za to, że:

  •  mają ciekawy system nadawania imion. Owszem, czasami dziecko otrzymuje imię babci czy dziadka, ale nie jest to aż tak popularne jak u nas. Częściej rodzice głowią się jak nazwać potomka, aby imię nie tylko dobrze brzmiało, ale także odpowiednio go opisywało i wspierało przez całe życie. I tak na przykład żeńskie imię Aysu to ktoś wyjątkowy, niezwykły a dosłownie znaczy „woda na księżycu” ; Bilge, to ktoś kto posiada wiedzę, Nihan zaś to sekret i tajemnica itd. Zawsze, albo prawie zawsze, gdy się przedstawiam jestem pytana o znaczenie mojego imienia, a gdy mówię, że nie wiem (bo jak się doczytałam etymologia w moim przypadku jest niejasna), to czasami nie mogą się nadziwić, że ludzie w Europie postępują tak lekkomyślnie i nadają swoim dzieciom imiona nie znając ich dokładnego znaczenia. Mają też tu tak zwaną modę. Istnieje nawet pewna anegdota – jeżeli nie pamiętasz imienia mężczyzny, który Ci się przedstawił, to nazywaj go Ali, Mehmet, Mustafa lub Hasan, a istnieje duże prawdopodobieństwo, że się nie pomylisz. To co najbardziej mi się podoba, to niektóre tutejsze imiona tj: Nail, Ece czy Volkan, jednak niekwestionowanymi hitami dla mnie są Burak i Baran. Dlaczego, chyba nie muszę wyjaśniać.
  •  jest to bardzo muzykalny kraj. Śpiewają tu wszyscy, a turco disco (moja robocza nazwa) można usłyszeć wszędzie: od małych knajpek z kebabem, przez zakład fryzjerski, sklepiki po dolmusze (busiki) i starannie wypielęgnowane samochody tureckich kawalerów (o czym już pisałam). Przeciętna piosenka jest o miłości (aşk) lub jej braku, tęsknocie (özlem) i zdradzie (ihanet) – można powiedzieć, że to standardy międzynarodowe. Częstymi motywami pojawiającymi się w tekstach jest zaś kwiatek (çiçek), deszcz (yağmur) i wieczór (akşam). Tu muszę się przyznać, że nie jestem fanką tego typu muzyki, ale gdy słyszę przeboje typu “Güle güle şekerim”  nie sposób powstrzymać się od delikatnego przytupnięcia i ruszenia biodrem. Tym, co jednak najbardziej kocham w tureckim przemyśle muzycznym to nieograniczona, niczym nieskrępowana fantazja i podejmowanie tematów trudnych i nietypowych takich jak na przykład ryż, fistaszki, Facebook, Pastırma (suszona wołowina) czy cena fasoli (sic!!!). Ta ostatnia szczególnie przypadła mi do serca, bo jakie trzeba mieć zacięcie i pasję, aby śpiewać o tym, że fasola kosztuje 7,5 TL!!! Zresztą posłuchajcie sami – Bu Fasülye 7.5 Lira . Niestety wciąż nie mogę pojąć co ma wspólnego teledysk do tej piosenki z jej tekstem, ale widać już taki mój los… Na szczęście (dla mnie) muzyka w tym kraju nie kończy się na turco disco i można tu znaleźć również kogoś wartościowego jak Fahir Atakoglu http://www.myspace.com/fahiratakoglu czy Bilge* http://www.myspace.com/bilgeaslsusar . Warto też posłuchać tradycyjnej tureckiej muzyki. O niej jednak poczytacie innym razem, ponieważ tego tematu jeszcze nie konsultowałam z ekspertami 🙂                                                                                                                                                                                    * Monique, mam nadzieję, ze nie masz nic przeciwko, że wrzucam tu Twoje odkrycie. Dziewczyna jest dobra i uważam, że trzeba ją promować na każdy z możliwych sposobów : )
  •  żyje tu człowiek z najdłuższym nosem na świecie!!! O ludziach zamieszkujących wybrzeże Morza Czarnego krąży wiele anegdot. Ponoć są dość nierozgarnięci i mają duże nosy. W pierwszym przypadku nie mogę się wypowiadać, drugi został potwierdzony naukowo i jeden z egzemplarzy został zanotowany w Księdze Rekordów Guinnessa. Mehmet Özyürek, mieszkaniec Artvin, miasteczka na północno-wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego ma najdłuższy nos na świecie ( 8,8 cm). Ponadto odbywają się tu co rok zawody (jeżeli można to tak nazwać) na najdłuższy nos w Turcji i ten pan ponoć już wygrywa od kilku lat…

  •  obowiązuje zakaz palenia tytoniu w barach, restauracjach, środkach transportu, miejscach pracy i budynkach administracyjnych. Przepis ten wprowadzono rok temu w lipcu. Byłam wtedy w Adanie i pamiętam jak duże wzbudzał emocje. Szczególnie oburzeni byli właściciele barów, klubów i kawiarni, którzy obawiali się, delikatnie mówiąc, ruiny finansowej. Palacze natomiast próbowali udowodnić, że palenie jest trwale wpisane w turecką tradycję, a ten zakaz równy jest zamachowi na kulturę narodową. Nic dziwnego, że tak uważali, ponieważ trudno spotkać tu kogoś, kto nie pali. Ponoć co trzeci dorosły Turek to palacz i z własnych obserwacji mogę zgodzić się ze statystykami. Urzędnicy mając świadomość tego, jak niepokorny jest ich naród i jak trudno będzie nakłonić do przestrzegania przepisów, nałożyli wysokie kary za złamanie zakazu. Karę musi płacić klient, który nie dostosował się do przepisów (500 TL) jak i właściciel lokalu, w którym papieros został zapalony (wielokrotność grzywny klienta). To czy przepisy są przestrzegane kontroluje grupa inspektorów, którzy od czasu do czasu składają tajemnicze, niezapowiedziane wizyty jako „zwykli” goście. Efekty widać/ czuć doskonale. Człowiek nie chodzi w aureoli dymu, oczy nie łzawią i czerwienieją od nadmiaru tytoniu w powietrzu i można poczuć jak smakuje spożywany posiłek. Rząd na tym jednak nie poprzestał. Konsekwentnie walczy z nałogiem swoich obywateli, co czasami prowadzi do decyzji, które w praktyce okazują się bardzo zabawne. I tak na przykład, zakazano reklamowania i pokazywania w telewizji (niestety nie wiem co z kinami;( ) papierosów i osób palących. Z tureckimi filmami i serialami nie ma żadnego problemu – po prostu w żadnym scenariuszu nie umieszcza się czegokolwiek związanego z nikotyną. Cóż jednak zrobić z filmami zagranicznymi gdzie pali często i dużo, a papieros , cygaro czy fajka są nieodłącznymi atrybutami niektórych bohaterów??? Ano wymyślono tzw. zamglenie obiektu zbrodni i żeby jeszcze bardziej ukryć kształty na zamglenie nałożono kwiatek. Oglądając więc „Nagi instynkt” możemy zobaczyć jak Sharone Stone w scenie przesłuchania trzyma namiętnie w ustach kwiatek (który swoją drogą bardziej przypomina blanta niż cokolwiek innego). Teraz wyobraźcie sobie jak śmiesznie musi się oglądać film dokumentalny o Fidelu Castro, albo Winstonie Churchillu !!!
  •  Autokary – to co mamy w Pl czyli wszelkiego rodzaju Expreess Polski czy Eurolines to nędza. Tu przemysł autobusowy jest bardzo dobrze rozwinięty. Kolei praktycznie nie ma, a jeżeli już jest to łączy największe miasta, dlatego firmy prześcigają się w pomysłach aby przyciągnąć do siebie klientów. W każdym autokarze są stewardzi, którzy rozdają wodę, częstują herbatą albo kawą, ciastkami a nawet lodami!!! Po każdym poczęstunku zbierane są śmieci i rozdawane chusteczki odświeżające. Wszystko to oczywiście wliczone jest w cenę biletu, więc podczas podróży już nic nie płacimy. Przy każdym siedzeniu wmontowany jest mały telewizorek, w którym można oglądać filmy, seriale czy kanały muzyczne(dzięki temu mogłam zobaczyć mecz finału mistrzostw świata) . Dodatkowo oczywiście są słuchawki. Jedyną wadą jest to, że ceny biletów są dość wysokie. Wszystko to przez bardzo drogą benzynę.                                                        To może starczy tych zachwytów – przyjemności trzeba należycie dawkować. Wspomnę jeszcze tylko, co mi tu najbardziej przeszkadza: • zwariowani kierowcy (ale o tym już pisałam)
  •  zablokowany (od 2007r.) You Tube. A to z powodu umieszczenia filmu, który według tureckiego sądu miał obrażać Mustafę Kemala Ataturka. Filmik zawierał zdjęcia twórcy Republiki Tureckiej oraz napisy w języku angielskim, które zdaniem sądu były atakiem nie tylko na konkretną osobę ale i szeroko pojętą „tureckość”. Mimo, że większość użytkowników Internetu w tym kraju, wie jak sobie z blokadą poradzić – wystarczy zmienić adres IP – to jednak, mnie i tak to denerwuje.
  •  zawsze trzeba mieć przy sobie paszport, bo nigdy nie wiadomo, kiedy Policja zechce go zobaczyć, jeżeli nie paszport to jeszcze lepiej nosić Residence Permit. Gdy zauważą, że nie jesteś z Turcji, prawie zawsze cię legitymują (chyba, że ja tylko mam takie szczęście).
  • nadmierny konserwatyzm i hipokryzja (chociaż Turcja i tak jest najbardziej liberalnym z państw muzułmańskich), ale o tym można pisać, pisać, pisać… Jest jeszcze wiele innych, zarówno zalet jak i wad. Jakie one są, dowiecie się później, o ile wena dopisze i lenistwo mną nie zawładnie.
Reklamy

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: