you're reading...
Codzienność, Inne

jesienne wyzwania

Na Uludağ spadł śnieg.

Do Bursy przyszła jesień a razem z nią chłody i deszcze. W dzień temperatura nie przekracza 20 °C, w nocy spada poniżej 10°C. Wiem, ze to brzmi dla Was śmiesznie, bo przy polskiej pogodzie, to mamy tu lato, ale jak pomyślę sobie, że jeszcze tydzień temu chodziłam w sandałach i nawet w nocy nie potrzebowałam swetra, to smutek wkrada się do mojego serca i żal mi trochę, że muszę schować głęboko do szuflady na przykład moją czerwoną sukienkę.

Co gorsze – za ciepło jest żeby zacząć ogrzewać, a za zimno, żeby siedzieć i nie marznąć. W pracy opatuleni w swetry, kurtki i szale (aż sobie wczoraj jeden ciepły kupiłam), pijemy hektolitry herbaty i zużywamy setki chusteczek przy okazji robiąc zawody, kto głośniej kichnie (można powiedzieć, że VP od tygodnia bardziej przypomina szpital niż firmę). Ale to nie koniec zmian. Od dwóch tygodni puste biurko w moim pokoju zajęła nowa koleżanka. Już nie siedzę całymi dniami sama!!!

Nihan mówi słabo po angielsku (choć muszę przyznać, że zrobiła duże postępy odkąd się u nas pojawiła), ale dość dużo rozumie. Oprócz tego, że mam towarzystwo to dodatkowo mogę się bardziej intensywnie uczyć tureckiego. Mamy też już naszą wspólną tradycję. Codziennie rano ok. 10 schodzimy do kuchni, robimy kawę, później wyjmujemy ciastka (kupujemy je na zmianę) i przy miłej pogawędce, z przewagą moich narracji oczywiście(wiem, że za tym tęsknicie ;P) bardzo przyjemnie mija nam pół godziny.

Co więcej, do moich dotychczasowych obowiązków dołączyły nowe, czasami równie jak do tej pory, ekstrawaganckie. Oczywiście wciąż buszuję po necie (nuda), czasami muszę przygotować jakieś dokumenty dla Toyoty (nuda), konwersować z pracownikami przy okazji ucząc ich angielskiego (sic! też jedno z moich zadań i to akurat nie jest nudne), ale prawdziwym, iście dzikim, wyzwaniem jest tłumaczenie rysunków technicznych i innych dokumentów z rosyjskiego na angielski. Może i nie byłoby to takie dziwne, gdyby nie to, że mój rosyjski jest naprawdę ”basic”. Wprawdzie uczyłam się go 5 lat, ale było to dawno (ostatni raz używałam rosyjskiego 11 lat temu). Obecnie potrafię czytać, pisać, rozumiem proste konwersacje, jednak raczej nie skonstruuję w tym języku sensownego zdania. Nikt w VP nie potrafi czytać cyrylicy (z wyjątkiem pani robiącej herbatę, ale ona znów nie zna angielskiego), toteż mi w udziale przypadła zaszczytna funkcja tłumacza. I z tej oto przyczyny, na przykład w piątek, przekładałam rysunki techniczne części wspomagania układu kierowniczego. Yeahhhhhhh… Jak się pewnie domyślacie zabawę miałam przednią, co prawda jeszcze fajniej byłoby gdyby dali mi coś w staro-cerkiewno-słowniańskim zapisane w głagolicy (też w końcu trochę liznęłam), ale podejrzewam, że niestety aż takiego szczęścia tu nie zaznam;(

Chociaż to w końcu Turcja, więc może…

Reklamy

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: