you're reading...
Polityka

Referendum

W poprzednią niedzielę odbyło się ważne referendum. Ważne, ponieważ dotyczyło konstytucji, a dokładniej tego, czy zmienić niektóre jej zapisy czy nie. Turcy musieli na 26 pytań dać jedną odpowiedź evet (tak) albo hayır (nie).W 58% odpowiedzieli evet. Frekwencja wyniosła 74%.

Wiecie jak lubię takie tematy, więc nie mogłam odmówić sobie przyjemności opisania i skomentowania tego wydarzenia. Zanim to jednak zrobię chciałabym przytoczyć dwa artykuły: pierwszy z Rzeczpospolitej –  http://www.rp.pl/artykul/534802.html   jest to notka PAP-u czyli dość obiektywnie opisuje na czym cała zabawa polega), drugi to komentarz Dawida Warszewskiego z Wyborczej- http://wyborcza.pl/1,75477,8370994,Turcja_miedzy_czadorem_a_mundurem.html który moim skromnym zdaniem dość dobrze obrazuje to, co się obecnie tu dzieje (chociaż nie ze wszystkim się zgadam).

Nie będę mędrkować z dwóch powodów: po pierwsze nie znam dobrze konstytucji Turcji, po drugie jak już wcześniej pisałam jestem tu za krótko, żeby dobrze orientować się w sytuacji politycznej. Chciałabym jednak opisać, to co zaobserwowałam i to, co usłyszałam.

Jak pisze Warszewski, Turcja jest podzielona i to doskonale widać, gdy spojrzy się na mapę z wynikami referendum. Całe wybrzeże południowe i zachodnie (od Hatay, przez Adandę, Antalyę, Denizli, Izmir aż po europejską część państwa) odpowiedziało hayır (nie) pozostała część państwa łącznie z Istambułem i Ankarą wybrała evet (tak). Wyjątkami w tych częściach kraju były 4 prowincje: Artvin, Tunceli, Bilecik i Eskisehir. Bursa natomiast w 56,36% powiedziała tak, w 43, 64% nie.

Dlaczego, akurat tak głosowano? Zachód i południe to, ta część kraju, która jest lepiej rozwinięta. Ludzie są bogatsi, bardziej liberalni, lepiej wykształceni, żyją w sposób europejski, w większym stopniu interesują się polityką. Wschód i interior to ta część kraju, przez którą Turcja jest uważana za kraj zacofany. Biedne miasteczka, jeszcze biedniejsze wsie, daleko od dużych ośrodków przemysłowych i edukacyjnych, żyje się zgodnie z tradycją i religią. Co zaś z Istambułem (54, 86 % – tak, 45,14 % – nie) i Ankarą (54,07% – tak, 45, 93% – nie) – dwoma największymi aglomeracjami? Jak tłumaczyli mi znajomi spowodowane jest to tym, że duża część mieszkańców tych miast to ludność napływowa z biednych regionów kraju, zresztą różnica tam nie jest aż tak wielka, bo tylko ok. dziewięć punktów procentowych. Chciałabym jeszcze dodać, że wszyscy moi znajomi, z którymi na ten temat rozmawiałam głosowali na „nie”. Są to osoby z wyższym wykształceniem lub studiujący, władający przynajmniej jednym językiem obcym, średnio religijni, młodzi (20 – 45 lat). Dlaczego powiedzieli „nie”, chociaż jak podają wszelkie media europejskie – jest to zbliżenie Turcji do UE, postęp demokracji itp.? Przecież to wygląda dość paradoksalnie – zacofana prowincja wybrała postęp, ludzie nowocześni opowiedzieli się przeciwko niemu…

Otóż nie. Tak jak pisze Warszewski – dwie pierwsze grupy poprawek nie były kontrowersyjne i wszyscy się na nie zgadzają, trzecia natomiast dotycząca zmian w sądownictwie była główną przyczyną sporu. Po wygranym referendum rząd, a tym samym znienawidzona przez moich znajomych konserwatywna partia AKP (podobna do naszego PiS-u) zyskuje bardzo dużą władzę. Od tej pory rząd ma duży wpływ na to, kto będzie zasiadał w Trybunale Konstytucyjnym i Naczelnej Radzie Sądowniczej. Do tej pory sąd często kwestionował decyzje rządu i blokował zmiany przez niego proponowane. Od tej pory rząd ma dużo większe nie tylko pole manewru ale i uprawnienia. Ci, którzy głosowali na „nie” obawiają się, że Turcja z kraju sekularyzowanego stanie się drugim Iranem, a AKP ( która ma duże szanse wygrać kolejne, trzecie z rzędu wybory) wzmocniona kosztem osłabionych sądów, będzie robić co chce. Ci, zaś którzy głosowali na „tak”, dość często nie wiedzieli, o co w tym wszystkim biega, chociaż też nie powinnam tak generalizować.Warto zastanowić się jednak nad tym, kto głosował za, kto przeciw i dlaczego. Zdziwiło mnie trochę, że „Zachód” z takim entuzjazmem i dość bezkrytycznie przyjął wyniku referendum.

Jeszcze chciałabym wspomnieć o tym jak wyglądało to wszystko w praktyce (bo byłam z kolegą, który głosował). Lokale wyborcze podobnie jak u nas znajdują się m.in. w szkołach. Każdy musi okazać dokument tożsamości, po czym dostaje kartkę podzieloną wertykalnie na pół z napisami evet i hayıri kopertę. Następnie wyborca udaje się za kotarę aby za pomocą stempla oznaczyć, którą odpowiedź wybiera. Kartkę wkłada do koperty, którą też ostemplowuje i wrzuca do urny.

Następnie odbiera dokument tożsamości i pospisuje się na liście. Co ciekawe, każdy obywatel musi udać się na wybory, jeżeli tego nie uczyni powinien zapłacić karę (kwota symboliczna). W rzeczywistości nikt jednak jej nie płaci, a państwo nie może nikogo zmusić do uiszczenia opłaty. Lokale wyborcze otwarte były od 8 lub 9 (tego nie jestem pewna) do 16 (na pewno). Około 20 znano już wyniki.

Zostaje jeszcze moje zdanie na ten temat, bo pewnie umieracie z ciekawości. Trochę się zastanawiałam na tym, jak  głosowałabym i po licznych dyskusjach, po kilkunastu przeczytanych artykułach stwierdzam, że jednak hayır.

Advertisements

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: