you're reading...
Codzienność

A teraz coś o pracy…

W telegraficznym skrócie można powiedzieć, że zajmuję się częściami samochodowymi.

Wiem, że niektórzy z Was mają niezły z tego ubaw , ale powiedzcie, czyż to nie jest naturalna ścieżka kariery kogoś, kto skończył polonistykę, za chwilę skończy socjologię i dwie prace magisterskie poświęcił zagadnieniom z dziedziny dziennikarstwa? Przecież to zupełnie normalne. Nic w tym dziwnego, że moja firma zajmuje się produkcją metalowych części samochodowych, jej głównymi klientami są Toyota, Tofas (Fiat) , Bosch i współpracuje m.in. z Magna i Magnet Marelli. VP (tak ją będę w skrócie nazywać) zatrudnia 140 pracowników, w tym 35 tzw. białych kołnierzyków. O certyfikatach jakości, jakie posiada nie będę pisać, bo zanudziłabym Was na śmierć, a zresztą i tak by Wam to wiele nie powiedziało.

Przejdę do bardziej interesujących historii np. o tym jak to zgłębiam tajniki wiedzy motoryzacyjnej. Muszę szczerze przyznać, że nie przypuszczałam, że to może być aż tak interesujące, a równocześnie tak poetyckie. Sic! Bo czym innym niż poezją są takie nazwy jak np.: czop wahacza, sworznia, łożysko oporowe czy czujnik obrotów wału korbowego??? Dopiero tu zrozumiałam, dlaczego poeci Awangardy tak bardzo zachwycali się maszynami…

Pierwsze dwa dni zgłębiałam taką oto wiedzę tajemną, bo skoro mają różne części w ofercie, to uznałam, że powinnam wiedzieć co do czego służy, jak wygląda i w której części samochodu się znajduje. Oprócz tego poczytałam sobie o frezarkach, szlifierkach, spawaniu łukowym i innych równie interesujących zagadnieniach. Następnie zajęłam się rynkami motoryzacyjnymi w Polsce, w Turcji i ogólnie w Europie. I tu podam kilka ciekawostek: Polacy wśród europejczyków najczęściej gustują w „żywych” kolorach samochodów, największym zaś zaufaniem obdarzają marki niemieckie, głównie VW, Niemcy najbardziej lubią czarne auta dla odmiany; pod koniec grudnia 2008r po tureckich drogach poruszało się 13 765 395 pojazdów itd. Kolejnym etapem było i jest wyszukiwanie firm, które mogłyby stać się naszymi klientami lub ewentualnie moglibyśmy nawiązać z nimi współpracę.Do tej pory to była moja praca czyli siedzenie 8 h przed komputerem i buszowanie po necie. Zdarzały się oczywiście piękne chwile. Jedną z nich było odnalezienie fabryki maszyn w Słupsku o wdzięcznej nazwie „Turas”. W takich momentach życie staje się piękne i człowiek zaczyna wierzyć w spójność wszechświata… ;D

Zresztą nie mogę narzekać. Zaczynam pracę o 8., kończę o 17., mam klimatyzowany pokój, ale niestety siedzę w nim sama. Pocieszeniem jest jednak to, że znajduje się tuż obok kuchni, gdzie wszyscy się spotykają. Jak się pewnie domyślacie obiady są najprzyjemniejszą częścią dnia. Siadamy sobie w czwórkę – czyli ja i trzech gości, którzy mówią po angielsku (niestety tylko oni), jemy i jest śmiesznie. Koledzy są mniej więcej w moim wieku, są inżynierami – zajmują się projektowaniem części i, co najważniejsze, są zupełnie normalni. Tu muszę wyjaśnić na czym polega ta ich normalność. Otóż np. nie wypytywali mnie o to czy mam chłopaka ( to pytanie pojawia się zawsze, niezależnie od tego czy dekiwent ma pannę czy nie), mają fajne poczucie humoru i są dość ironiczni czyli idzie się z nimi dogadać 🙂 Zresztą jeżeli chodzi o dogadywanie się, to ponoć krąży o mnie po VP anegdota, że każdym jakoś się porozumiem. Zawdzięczam to znajomości niemieckiego i podstaw rosyjskiego. Jeden z moich szefów (mam ich dwóch) mówi trochę po niemiecku, zaś pani która sprząta, przynosi kawę i robi obiady jest z Bułgarii i też miała w szkole rosyjski! Z całą resztą natomiast wymieniam uprzejmości po turecku, bo tylko to potrafię powiedzieć w tym dziwnym języku, w przypadkach „głębszych” dyskusji pomaga nieoceniony google translator i gestykulacja.

O tym jak przebiega nauka języka tubylców będziecie mogli przeczytać wkrótce. Tymczasem trzymajcie za mnie kciuki, jelita i co tam jeszcze chcecie, aby udało mi się znaleźć kogoś, kto będzie chciał z nami współpracować.

*Na zdjęciu obiekt pożądania – Residence Permit for Foreigners. To właśnie przez niego miałam liczne przygody z wizą. Jestem pierwszą osobą od 6 miesięcy w AIESEC Bursa, która go otrzymała tzn. gwiazdorstwa ciąg dalszy 😉

Reklamy

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: