you're reading...
Inne

24h…

Tyle dokładnie zajęło mi czasu przedostanie się z punktu A do punktu B
Dokładnie o 2 w nocy wyszłam z domu i dokładnie 24 godziny później zawitałam do Bursy (dla dokładnych- uwzględniłam różnicę czasu). Początkowo wszystko przebiegało zgodnie z wersją optymistyczną.
O 6 pożegnałam Okęcie by o 9 czasu bułgarskiego wylądować w Bourgas. Jeżeli ktoś skuszony ceną zastanawiał się nad wyjazdem w tamte rejony – odradzam. Już samo lotnisko sprawia wrażenie jakbyśmy cofnęli się do głębokiego socrealizmu. Ponoć drugie lotnisko w kraju, a jak zaniedbane. Moim skromnym zdaniem jego urodę można porównać z naszym, jakże uroczym i przez wszystkich umiłowanym Dworcem Centralnym. Miasto też nie zachwyca. Owszem morze jest, ciepło jest, ale miasto podobnie jak lotnisko trochę zaniedbane i nie robi odpowiedniego wrażenia. Być może na mnie i tak nie mogło takiego zrobić, bo tuż po wylądowaniu mój absolutnie optymistyczny plan* zaczął się sypać. Najpierw nie mogłam znaleźć informacji turystycznej, aby się zapytać o autobus do dworca, którego ponoć co godzina miały odjeżdżać autobusy do Istambułu. Gdy po kilku minutach odnalazłam zupełnie nieoznaczone okienko, w którym wymalowana lala miała udzielać informacji otrzymałam taką oto odpowiedź „Wyjdzie pani za lotnisko i tam jeździ autobus komunikacji miejskiej numer 15 i nim dojedzie pani do centrum” . Wyszłam za lotnisko i znalazłam coś, co przypominało przystanek. Okazało się, że 15 w niedziele jeździ rzadko i muszę czekać ponad godzinę, ale (tu niesamowity zwrot akcji na który wszyscy czekali ) podjeżdża autobus, który nie jest ani 15 ani żadnym innym z wymienionych na przystanku. Czekać godzinę w skwarze na słońcu w polu czy wsiąść z innymi? Wsiadam.
W autobusie nikt nie mówi po angielsku, ale dogaduję się z bileterką przy użyciu dwóch słów: BUS i Istanbul. Uspokaja mnie ruchem ręki i mówi chyba, że pokaże gdzie powinnam wysiąść. O.K czyli jakoś dotrę w okolice dworca. Rzeczywiście dotarłam, ale nie do dworca ale wprost pod budkę, w której można było kupić bilety na autokar do Istambułu!!! Jak się później okazało z dworca nie jeżdżą żadne autobusy do Turcji, bilet do KK mogłam kupić tylko w takich budkach rozrzuconych po okolicy.
Najbliższy kurs z jednym wolnym miejscem był o 14, 4 godziny czekania, ale lepszy rydz niż nic. Kupiłam bilet i czekam. Czekam. Czekam. Czekam. Po dwóch godzinach przysypiania z przerwami na przegryzienie pierniczka nastąpił kolejny zwrot w akcji (którego tym razem pewnie się już nikt nie spodziewał)-do poczekalni weszła dziewczyna, z którą leciałam samolotem. Aga, bo tak miała na imię, myślała dokładnie tymi samymi kategoriami co ja – nie będę wydawać tysiaka na lot bezpośredni tylko pokombinuję dotrę tam za połowę ceny. Trudno opisać radość jaka ogarnęła moją duszę, że przynajmniej do Istambułu będę miała towarzystwo.
A dalej już tylko 7,5 h w autokarze do Stambułu. Przesiadka. Pierwszy kebab. 3,5 h w autokarze do Bursy ( w tym przeprawa promem przez Morze Marmara) i jestem!!!
*Wersja optymistyczna zakładała, że w Bursie jestem o 22.
Advertisements

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: