you're reading...
Inne

Początki bywają trudne…

Bywają. W moim przypadku są zawsze trudne. Mogłabym nawet powiedzieć, że jestem ekspertem od trudnych początków, a nawet ich weteranem.

Zanim jednak o tym napiszę, chciałabym poświęcić chwilę moim wiernym fanom, na prośbę których ten blog zostaje powołany do pisania/czytania/komentowania itp. i tym, dla których jest to niespodzianką lecz zostaną nałogowymi czytelnikami moich wpisów. Mam nadzieję, że uradowały się Wasze serca na wiadomość, że będziecie mogli na bieżąco poznawać Krainę Kebabu (w skrócie KK) razem ze mną.

Wiem, że liczycie na historie mrożące krew w żyłach, wydarzenia obfitujące w dramatyczne zwroty w akcji na miarę przygód James’a Bona, dlatego postaram się Was nie zawieść i zgodnie z zasadą, że film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć, zaczynam trzęsieniem ziemi. NIE WYJECHAŁAM. CIĄGLE JESTEM W POLSCE i będę (prawdopodobnie) aż do 11. lipca!!!

A było to tak. Wczoraj na 4 godziny przed wyjazdem na lotnisko, gdy już byłam spakowana, zwarta i gotowa do wyruszania w kierunku Katowic postanowiłam, że czas najwyższy aby odprawić się on-line. Zaglądam do swojej skrzynki, patrzę a tam wiadomość od Sameta, mojego opiekuna AIESEC z Bursy z prośbą abym poczekała jeszcze 2 tygodnie w Polsce, ponieważ mają problem z uzyskaniem dla mnie pozwolenia na pracę. Owo pozwolenie wydaje Policja na podstawie wizy AIESEC. Mam oczywiście taką wizę, ale diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. W mojej wizie w rubryce określającej cel jest wpisane „internship”, Policja w Bursie zaś wymaga aby było wpisane „AIESEC internship”. Co ciekawe wypełniając wniosek o wizę w ambasadzie tureckiej w Warszawie zapytana o cel wołami wpisałam „AIESEC internship”, dodatkowo powiedziałam pani w okienku o jaką konkretnie mi wizę chodzi. Powiedziała, że rozumie i (również po przejściach) dostałam wizę -dokładnie taką samą jak rok temu, gdy jechałam do Adany. Okazuje się, że ambasada turecka w Polsce zawsze wydaje taką wizę studentom jadącym na praktyki do jakiegokolwiek miejsca w Turcji, ale Policja w Bursie jest wyjątkowo wymagająca. Tym sposobem ja jak i inne osoby tam jadące mamy problem. Dowiedziałam się tego wszystkiego od Sameta chwilę później w pełnej napięcia rozmowie telefonicznej. Powiedział mi również, że jeżeli nie chcę aby przepadł mi bilet mogę jechać na te 2 tygodnie do Bursy jednak nie będę miała tam absolutnie nic do roboty, będę miała gdzie mieszkać, ale będę musiała się sama przez te 2 tygodnie utrzymać,a nie dostanę przecież pensji. Na szczęście szybko i za niewielką opłatą udało mi się zmienić rezerwację.

Lecę 11.07 o 6.00 rano tylko tym razem z Warszawy.

Teraz już chyba mnie nic nie zdziwi. Początki bywają przecież trudne.

Jestem kwiatem lotosu na tafli jeziora…

Advertisements

Dyskusja

Brak komentarzy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

%d blogerów lubi to: