you're reading...
Kultura

Tańce, hulańce i trochę kutury czyli jest woda na pustyni

Całkiem niedawno żaliłam się Matce Sikorskiej, że Bursa to pustynia kulturalna i tak naprawdę nic ciekawego się tutaj nie dzieje. Kina są tylko i wyłącznie w centrach handlowych, więc możecie sobie wyobrazić ich repertuar, są też cztery teatry na krzyż, o jakiejś tam galerii sztuki słyszałam, ale podejrzewam, że to może być tak samo prawdziwe jak bajka o Jasiu i Małgosi… Jest za to jedna filharmonia!

 BułgariaKosowo

Ogólnie rzecz ujmując jak na prawie dwumilionowe miasto, jest to istna kulturalna nędza. Nawet taki filister jak ja czasami odczuwa potrzebę ukulturalnienia się – ma ochotę pójść i odwiedzić jakiś przyczółek kultury z prawdziwego zdarzenia. Udało mi się jednak zaobserwować, że na tej pustyni czasami pojawiają się oazy, które na szczęście nie okazują się być tylko ulotną fatamorganą, a rzeczywistym wydarzeniem kulturalnym. Taką oazą ostatnio był 27th International Golden Karagöz Folk Dance Competition (27. Międzynarodowy Konkurs Tańców Ludowych Złoty Karagöz). Już widzę, jak niektórzy się krzywią, na samą myśl o folklorze, już słyszę poziewywanie przed ekranami komputerów, ale ja na przykład tańce ludowe bardzo lubię. Lubię bajecznie kolorowe stroje tancerzy, lubię skoczne piosenki i sposób w jaki do nich tańczą. Poza tym dzięki takim konkursom i festiwalom można się dużo dowiedzieć o kulturze i mentalności danego kraju lub regionu.

Osobiście nie mam dużego doświadczenia w tej materii poza odtańczeniem krakowiaka w zerówce, poloneza na studniówce i oberka z dziadkiem na jednym z wesel.  Moje folklorystyczne wyczyny na parkiecie (szczególnie tego oberka) pominę więc chwilą ciszy.

<cisza>

Mimo wątpliwych umiejętności i wiedzy o tego typu tańcach, ale z ciekawością i żądzą ukulturalnienia, w piątek wieczorem udaliśmy się do amfiteatru na koncert finałowy. Usiedliśmy dość blisko (choć w bezpiecznej odległości), aby wszytko dokładnie widzieć, podziwiać i oklaskiwać, jak będzie taka potrzeba. Cóż mogę powiedzieć – potrzeb było wiele :)

Na początku nie zapowiadało się zbyt ciekawie – tańczył zespół z Grecji. Nie wiem czy po prostu był to ich gorszy dzień i nie mieli wystarczających sił, czy może folklor grecki jest tak zabójczo nudny. Cały występ (czyli jakieś 6 minut) trzymali się za ręce i delikatnie truchtali to w jedną, to znów drugą stronę sceny jak grzeczne czterolatki przedszkolu. Nuda.

Rosja 3.Jakucja

Później na szczęście było już tylko lepiej. Było gorące, hiszpańskie flamenco, był taniec brzucha z Egiptu, chińskie smoki i Wodniki Szuwarki, sycylijscy wieśniacy z tamburynem, Jakuci z reniferem i ukochane przeze mnie szalone zespoły z Bałkanów takie jak: Albania, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Czarnogóra, Kosowo (zwycięzca tegorocznej edycji oraz plus ode mnie za starannie zapuszczony was jednego z tancerzy), Macedonia i inne kraje, które jakoś mi szczególnie w pamięć nie zapadły.

5.Włochy Hiszpania

Z racji tego, ze w tym roku nie było Polski, początkowo postanowiłam kibicować bliskim memu sercu Węgrom. Po ich występie jednak zmieniłam zdanie. Żeby nie było – moje uczucia do tego narodu nie zmieniły się, jednak to, jak tańczyli pozostawiało wiele do życzenia. Co prawda, nie wiało nudą, jak w przypadku Grecji, ale mieli całkiem duży problem z synchronizacją, a sposób, w jaki poklepywali się po udach, kolanach butach i wszystkim innym, był dla mnie niewyczerpanym źródłem radości.

 4. Węgry2. Z Alice

Zupełnie zaś powalili mnie na kolana tancerze z Gruzji i Osetii Północnej. Kaukaz bowiem ma w sobie nieujarzmioną energię, emocje jak pięciotysięczniki i dzikość. Poza tym maja tam księżniczki, wojowników w stylowych baranich czapach i księcia Aragorna, który oprócz tego, że dzielnie walczy to jeszcze całkiem zgrabnie tańczy. Kaukascy tancerze zupełnie podbili me serce i wydaje mi się, że to będzie dość długi i szczęśliwy związek ;)

Gruzja 1.Osetia

Jak widzicie próby ukulturalnienia się przebiegły pomyślnie i od tamtego czasu czuję się jak wielbłąd napojony szlachetną wodą przed powrotem na spieczoną słońcem,  jałową pustynię…

A na koniec jeden ze szlagierów naszego rodzimego Mazowsza – o dziadach, ku przestrodze wszystkich panien…

About these ads

Dyskusja

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Archiwum

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: